Jestem Michał. Pasja do rowerów zrodziła się stosunkowo niedawno, bo około A.D. 2015. Ale przez ten czas rozwijała się bardzo prężnie. Jej początek był związany z najprostszym Kelly’sem Madmann. Później, gdy teren stawał coraz bardziej wymagający, pojawiała się potrzeba coraz to bardziej zaawansowanego sprzętu.
Rowerowa zajawka ma status dwutorowy. Pierwszy tor, to jazda sportowa bez obciążenia. Zwykle punkt początkowy trasy pokrywa się z punktem końcowym. Drugi tor, to wyprawy sakwiarskie po Polsce, ale też i dalsze – Kirgistan, Norwegia, w planach Patagonia.
Zauroczenie kolarstwem oraz zamiłowanie do estetyki zaowocowały myślą o tym, by zadbać o swój rower. A późnej przyszła kolej na następne maszyny.
I tak zacząłem się zajmować ich oklejaniem folią PPF. Inna skłonność, która pchnęła mnie w kierunku zabezpieczania rowerowego karbonu, to tendencja do skupiania się na mikroszczegółach., czyli precyzja pracy. Ważne było również to, że oklejanie to czynność manualna, wykorzystująca tzw. motorykę małą, czyli zespół precyzyjnych, skoordynowanych ruchów dłoni i palców.
Z zawodu jestem psychologiem, i tym się na co dzień zajmuję. Oklejanie rowerów to zajęcie, którego podejmuję się po południu:), daje mi ono mnóstwo relaksu i odprężenia.